Sandecja Nowy Sącz

Sobota, 09 Wrzesień, 2017

Korona Kielce - Sandecja 1-0 (0-0)

Mimo ambitnej postawy nasi piłkarze nie zdołali wrócić z Kielc, choćby z jednym punktem. Podopieczni Gino Lettieriego wygrali 1:0, a decydującą bramkę zdobył Elia Soriano.

Już w 2. minucie spotkania było bardzo groźnie pod naszą bramką - na szczęście w odpowiednim momencie podanie Gardawskiego przeciął Krachunov. Gdyby tego nie zrobił, sam na sam z Gliwą znalazłby się Kiełb. Wydawało się, że w następnej akcji już nic nie uchroni nas przed stratą gola. Soriano uderzył będąc kilka metrów przed naszą bramką. Od nieszczęścia ofiarnym wślizgiem uratował nas Piter-Bućko. Kiedy kończył się pierwszy kwadrans meczu, znów gorąco było w naszym polu karnym. Tym razem na dośrodkowanie zdecydował się Kiełb. Akcje wykończył Gardawski, lecz jego uderzenie poleciało wysoko nad bramką.

 

 

W 26. minucie powinno być 1:0 dla nas. Kolev zagrał do Brzyskiego. Ten bez wahania dośrodkował w pole karne. Tam znów najlepiej znalazł się Bułgar, ale niestety jego strzał wślizgiem był niecelny. W odpowiedzi dobrą akcję przeprowadziła Korona, którą uderzeniem w środek bramki zakończył Możdżeń. Chwilę później znów było niebezpiecznie pod bramką Alomerovica. Po wrzutce z rzutu rożnego na strzał głową zdecydował się Krachunov - piłka poleciała minimalnie nad poprzeczką. 

 

Na dziesięć minut przed końcem pierwszej połowy na Kolporter Arenie usłyszeć można było jęk zawodu. Kiełb założył "siatkę" Szufrynowi i dośrodkował w pole karne, gdzie na pustą bramkę uderzył Jukić. Wydawało się, że będzie bramka, ale w ostatniej chwili jak spod ziemi wyrósł Brzyski, który klatką piersiową wybił piłkę. Kielczanie sugerowali zagranie ręką, lecz sędzia Stefański jasno dał do zrozumienia, iż nic takiego nie miało miejsca.

 

 

Druga połowa rozpoczęła się dla nas w sposób najgorszy z możliwych. Już w 49. minucie Gliwę pokonał Soriano, który wykończył ładną, zespołową akcję. Kolejne groźne sytuacje podbramkowe znów stworzyli sobie gospodarze. Dwie z nich zmarnował Możdżeń, który najpierw nieczysto trafił w piłkę, by potem obić słupek - jedną - Soriano. Włoch miał przed sobą tylko Michała Gliwę, lecz zamiast do bramki trafił w naszego golkipera. 

 

 

Na osiem minut przed końcem meczu, Górski otrzymał idealne podanie od Kosakiewicza, dzięki czemu znalazł się w sytuacji sam na sam z Gliwą. Bramki nie było, bowiem nasz bramkarz pokazał, że należy do czołówki LOTTO Ekstraklasy. W doliczonym czasie gry wynik meczu mógł ustalić Możdżeń, jednak po jego strzale piłka poleciała obok lewego słupka bramki.

 

Korona Kielce - Sandecja Nowy Sącz 1-0 (0-0)

 

Bramki: Elia Soriano 49'.

 

Żółte kartki: Jakub Żubrowski, Ivan Jukić - Lukáš Kubáň.

 

Korona: Zlatan Alomerović - Bartosz Rymaniak, Djibri Diaw, Adnan Kovačević, Ken Kallaste - Michal Gardawski (75' Łukasz Kosakiewicz), Mateusz Możdżeń, Jakub Żubrowski, Ivan Jukić, Jacek Kiełb (84' Fabian Burdenski) - Elia Soriano (66' Maciej Górkski).

 

Sandecja: Michał Gliwa - Lukáš Kubáň, Dawid Szufryn, Plamen Krachunov (46' Mateusz Cetnarski), Tomasz Brzyski - Bartłomiej Dudzic (58' Maciej Korzym), Grzegorz Baran, Michal Piter-Bučko, Adrian Danek - Filip Piszczek (46' Wojciech Trochim), Aleksandar Kolev.

 

Sędziował: Daniel Stefański (Bydgoszcz).

 

Widzów: 7 750.

 

Dodaj do:

Dodaj na Wykop Dodaj na Facebook Dodaj na Blip Dodaj na Flaker
- A A A +
DrukujDrukuj
E-mail E-mail
RSS RSS
 
Wróć ...

Ostatnio na Sandecja.TV:

Mimo bardzo ambitnej postawy piłkarze Sandecji kończą tegoroczną przygodę z Pucharem Polski. >>
Tabela
Wyniki
Terminarz
4" 1
[X]

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką Prywatności. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies możesz określić w Twojej przeglądarce.

[X]